Animalia.pl :: Internetowy serwis o zwierzętach, sklep zoologiczny

poniedziałek, 06 września 2010
 


Towary: 0 szt.
Wartość: 0.00 zł
Zaloguj się
Nowy użytkownik
Koty - karmy i akcesoria dla kotów
Psy - karmy i akcesoria dla psów
Konie i jeździectwo - sprzęt i akcesoria
Rybki - karmy i akcesoria akwarystyczne
Ptaki - karmy i akcesoria dla ptaków
Gryzonie - karmy i akcesoria dla gryzoni
Króliki - karmy i akcesoria dla królików
Gady i płazy- karmy i akcesoria dla gadów i płazów
Fretki - karmy i akcesoria dla tchórzofretek
Stawy i oczka wodne - akcesoria do wyposażenia i pielęgnacji
Stawy i oczka wodne - akcesoria do wyposażenia i pielęgnacji

Rewolucja w paleontologii!

Autor: Justyna Janelt, 2010-01-11

Okładka najnowszego tygodnika "Nature"

Grzegorza Niedźwiedzkiego, przyczynę zamieszania na skalę światową, nauka poznała juz kilka lat wcześniej. To właśnie on, razem z prof. Jerzym Dzikiem i dr. Tomaszem Sulejem, odkrył Smoka, czyli pierwszego drapieżnego dinozaura wykopanego w Polsce. Lipie Śląskie stały się doskonale znane wszystkim entuzjastom paleontologii, a oprócz tego szerokiemu kręgowi ludzi zainteresowanych nauką. Odkryty szkielet miał ponad 200 milionów lat, a znaleziono go na terenie cegielni.

To bynajmniej nie było ostatnie słowo Grzegorza Niedźwiedzkiego. Naprawdę sensacyjne skamieliny wykopał w Zachełmiu pod Kielcami w Górach Świętokrzyskich, na terenie kamieniołomu. Pierwszy raz natknął się na nie 8 lat temu podczas prac w osadach permotriasowych sprzed 245-255 mln lat. Dla odmiany postanowił sie przyjrzeć też tym pochodzącym z dewonu i ku swojemu zdumieniu odnalazł odciski czegoś, co wyglądało jak łapy gada z triasu. Wtedy zbagatelizował to znalezisko i szybko o nim zapominał myśląc, że to efekt przepracowania lub błędnie przeprowadzonej pracy archeologicznej.

Wspomnienie tych gadzich śladów powróciło do niego dopiero pod wpływem wysłuchanego wykładu prof. Pera Ahlberga z uniwersytetu w Uppsali. Szwajcarski paleontolog mówił, że tetrapody mogły pojawić się na Ziemi znacznie wcześniej, niż sugerowały dotychczasowe odkrycia.

Mianem tetrapodów określa się ogólnie grupę kręgowców obejmującą płazy, gady, ptaki i ssaki. Dzisiejsza nauka twierdzi, że przodkami tetrapodów były ryby, a łącznikiem między nimi - elpistostegidy. Tą wyszukaną i trudną do zapamiętania nazwą określa się grupę kopalnych ryb trzonopłetwych. Łączą w sobie cechy zarówno ryb, jak i tetrapodów. Przykładem jest chociażby Tiktaalik, którego szczątki odkryto 3 lata temu w Kanadzie. Miał tak zbudowane płetwy piersiowe, że mógł je wykorzystywać jak łapy.

Tetrapod z Zachełmia jest o 10 milionów lat starszy od najdawniejszych elpistostegidów znanych nauce. Stwarza to przypuszczenia, że elpistostegidy wcale nie były łącznikiem, a jedynie ewolucyjną ślepą uliczką.

Świat sprzed 395 mln lat zupełnie nie przypominał tego nam znanego. Jak wyjaśnia Grzegorz Niedźwiedzki: "Kontynenty były inaczej połączone i znajdowały się gdzie indziej. Ziemię oblewał jeden ocean, a Polska leżała poniżej równika, w rejonie tropikalnym zalanym przez niewielkie morze. Dzisiejsze Góry Świętokrzyskie były zaś płytką, rozległą laguną. Osady pokazują, że wody śródlądowe miały do niej bardzo ograniczony dostęp. Występują tam za to charakterystyczne dla wody morskiej, utworzone przez mikroorganizmy stromatolity oraz skamieniałości morskich zwierząt. Są też szczeliny i ślady kropel deszczu wskazujące, że laguna okresowo wysychała. Pewne struktury sugerują też występowanie w niej czegoś w rodzaju odpływów, od czasu do czasu odsłaniających jej dno."

Dotąd panowało przekonanie, że organizmy najpierw przeniosły się z mórz do zbiorników słodkowodnych, by następnie przejść na ląd. Znalezione ślady tetrapodów stanowią dowód obalający tę tezę. Zwierzę z rejonu Gór Świętokrzyskich bezpośrednio z ciepłych, słonych wód zmieniło siedlisko na lądowe.

"Zostawione przez nie ślady mają do 26 cm średnicy. Szacujemy więc, że zwierzęta miały 2-2,5 m długości. Co przeczyłoby teorii, że zwierzęta przechodzące z morza na ląd były niewielkie, a dopiero potem wyewoluowały z nich większe organizmy.

W mule, który potem skamieniał, odcisnęły się niesamowite detale stóp. Przede wszystkim szerokie trójkątne palce - sześć lub siedem. Poza tym struktury przypominające nasze poduszki palcowe, a więc coś w rodzaju amortyzatorów.

Najpewniej zwierzęta, które zostawiły te ślady, to drapieżniki. Morskie tereny przybrzeżne były dla nich prawdziwym eldorado, barem z frutti di mare. Odpływ zostawiał na brzegu bogactwo ryb i skorupiaków. Dziś specjalizują się w tym ptaki, ale w dewonie ptaków jeszcze nie było.

Te czworonogi prawdopodobnie oddychały już płucami. Choć być może miały jeszcze szczątkowe skrzela."- opowiada Niedźwiedzki.

Rok temu wysłał profesorowi Ahlbergowi, opracowany wspólnie z kolegami, manuskrypt przedstawiający rewolucyjne odkrycie. Per milczał przez trzy długie dni, po czym wysłał obszernego maila zaczynającego się słowami: "Odkryłeś coś, na co wszyscy czekaliśmy od 30 lat".

Paleontolog trafił na najnowszą okładkę prestiżowego tygodnika naukowego "Nature". Pierwszy raz polskiego uczonego spotkała taka nobilitacja.

Co mówi Grzegorz Niedźwiedzki, doktoryzujący się obecnie na Uniwersytecie Warszawskim? "Ostatniego słowa jeszcze nie powiedzieliśmy! W kamieniołomie niedaleko wsi Zachełmie w Górach Świętokrzyskich odkryliśmy na razie tropy zostawione przez dewońskiego tetrapoda żyjącego 395 mln lat temu. Teraz szukamy wraz z Piotrem Szrekiem, paleontologiem z UW i Państwowego Instytutu Geologicznego, współautorem publikacji w „Nature”, skamieniałości samego zwierzęcia. Mogę na razie tylko powiedzieć, że już COŚ znaleźliśmy. Nie chcę jeszcze ujawniać, co to jest."

Czekamy zatem na kolejne trzęsienie ziemi we współczesnej paleontologii!




Wypowiedz się na forum...
Copyright © 2004-2007 Animalia.pl - wszystkie prawa zastrzeżone.
Korzystanie z serwisu jest równoznaczne z akceptacją regulaminu. Kontakt z nami.